Kalendarz zapełniony do wieczora, a na koniec miesiąca na koncie zostaje mniej, niż powinno. Często stoi za tym jeden zabieg, który lubią wszystkie pacjentki, a który po cichu dokłada do gabinetu. Wpisz swoje liczby, a w minutę zobaczysz, czy zarabia.
Pełny kalendarz nie oznacza zysku.
Na start wpisany jest przykład. Wpisz swoje liczby, wynik zmienia się od razu. Nic nie jest nigdzie wysyłane.
Z każdej ceny brutto część trafia do urzędu skarbowego. Stawkę dla swoich zabiegów potwierdź z księgową.
Cena netto minus preparaty, jednorazówki, prowizja i opłata za terminal. Z tej kwoty gabinet opłaca swój czas.
Czynsz, pensje i raty płacisz, nawet gdy fotel stoi pusty. Dlatego zabieg musi „zapłacić” za minuty, które zajmuje.
Jak podnieść cenę, nie tracąc pacjentek. Jak skrócić czas albo zmienić prowizję, żeby zabieg przestał dokładać. Jak ułożyć cennik, w którym perełki same przyciągają uwagę, i jak recepcja ma o nich mówić. W pakiecie są trzy poradniki z gotowymi tekstami, kalkulatorem dla całego cennika i planerem cennika, który z Twoich liczb układa posty, połączenia zabiegów i ceny docelowe.